Na początku był wolontariat
Zapraszamy do lektury wywiadu z Maciejem Langowskim, który w Stowarzyszeniu TALENT koordynuje działania wolontariatu.
Maciej Langowski ur. 1964, absolwent III LO w Gdyni, ukończył studia na Wydziale Matematyki i Fizyki Uniwersytetu Gdańskiego- specjalność metody numeryczne i programowanie, a następnie Międzywydziałowe Studium Pedagogiczne UG. Już w czasie studiów podjął działalność społeczną, biorąc udział w programie karmienia bezdomnych i dzieci ze świetlic środowiskowych. W międzyczasie studiował i praktykował filozofie orientalne, by z kolei na nowo zacząć odkrywać polską tradycję narodową i kulturę chrześcijańską. Pasjonuje się sportami walki, kuchnią, medycyną, filmem, muzyką oraz turystyką pieszą.
Grzegorz Grochowski: Jaka jest Pana rola w Stowarzyszeniu TALENT?
Maciej Langowski: Koordynuję działalność wolontariatu, pomagam w organizacji zajęć i warsztatów w III Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni i Gdańskim Liceum Autonomicznym, sobotnich kół naukowych, obozów i innych wydarzeń. Prowadzę Zagadki matematyczno-logiczne dla grupy najmłodszej (I klasa Gimnazjum i młodsi). Angażuję się również w tłumaczenie zadań i dokumentację działalności Stowarzyszenia.
GG: Porozmawiajmy o wolontariacie. Z jakich powodów ludzie, Pana zdaniem, podejmują się działań społecznych, za które nie oczekują zapłaty?
ML: Powodów jest wiele. Skrajni materialiści, dla których człowiek jest tylko maszyną zaprogramowaną do przenoszenia genów, twierdzą, że każde ludzkie działanie jest wyrazem ewolucji i widzą je jako korzystne dla przetrwania gatunku. Taki redukcjonizm mi osobiście nie odpowiada. Drugi biegun to skrajny idealizm. A prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku, lub ujmując to w języku matematyki – w kombinacji różnych czynników: dobroci serca, wewnętrznego nakazu, radości dzielenia się z innymi, wychowania w domu rodzinnym, dojrzałości emocjonalnej i etycznej.
GG: Co sądzić na temat współczesnej młodzieży – czy garnie się ona do działalności woluntarystycznej? Od czego to zależy?
ML: W czasach mojego dorastania czytało się książki i słuchało radia, a szczególnie Trójki ze wspaniałym do dzisiaj Piotrem Kaczkowskim, „Powtórką z Rozrywki”, czy audycjami satyrycznymi „60 minut na godzinę” i „Kabaret studia 202”. Dzisiaj dominuje kultura obrazkowa. Wielość dostępnych w sieci informacji już dawno osiągnęła wymiar astronomiczny. Jak się w tym wszystkim nie pogubić? Pewne granice ulegają rozmyciu. Przykładowo w świecie gier komputerowych poprzez tzw. strzelanki śmierć staje się dla młodzieży jedynie wrażeniem estetycznym (moi podopieczni wiedzą już, że nie pozwalam na masową wirtualną rzeź kurczaków, czy innych niewinnych stworzeń). Trudno nie zauważyć, że wrażliwość społeczna w ten sposób się osłabia. Z drugiej strony mówiąc metaforycznie tego samego „noża” możemy używać do krojenia i dzielenia chleba – wystarczy sms, by wspomóc akcję charytatywną. W rozeznaniu dobrych wzorców pomóc mogą prawdziwe autorytety: od rodziców i nauczycieli po Jana Pawła II.
GG: A propos wychowania – czy Pana zdaniem młodzi ludzie uczeni są dziś w domu i szkole poświęcania się dla innych?
ML: Oczywiście najcenniejsze co rodzice i my mogą ofiarować swoim pociechom to czas, a tego we współczesnym świecie nam wszystkim zdecydowanie brakuje. Z kolei w oświacie panuje swego rodzaju zamęt. Dominujący w czasach „komuny” model tradycyjno-socjalny został całkowicie zaniechany na rzecz podejścia liberalnego. Poruszamy się tu w pewnego rodzaju trójkącie. Istnieje podejście klasyczne, platońskie gdzie mistrz prowadzi do oświecenia swojego ucznia. Inny pogląd zakłada, że to sama wiedza niesie w sobie dobro (tak twierdzili encyklopedyści, na tej tezie opiera się hinduizm, buddyzm), więc wystarczy człowiekowi dać wiedzę, a będzie prawym. Trzeci model zakłada, że człowiek z natury jest dobry, nie trzeba mu przeszkadzać w jego rozwoju, nie ingerować, ale przyglądać się, stwarzać warunki i „pielić chwasty”. Gdzieś w tym kontekście funkcjonujemy my, osadzeni w naszym środowisku domowym, szkolnym i regionalnym, zmagający się z dylematami w rodzaju: gdzie kończy się tolerancja, a zaczyna nadmierna pobłażliwość; czy szkoła ma tylko uczyć, czy jest też w stanie wychowywać? Myślę, że potrzebna jest tu „koniunkcja dobrej woli”: samych zainteresowanych czyli uczniów, ich rodziców, nauczycieli i władz oświatowych.
GG: Jak widzi Pan możliwości organizacji pozarządowych takich jak Stowarzyszenie TALENT w dziedzinie wychowania do wolontariatu?
Od samego początku byliśmy świadomi, że nasze działanie musi być przedsięwzięciem opartym na zasadzie „sztafety”: starsi uczniowie ciągną za sobą młodszych, pomagają im, przekazują swoje doświadczenia, stają się instruktorami-wolontariuszami, niektórzy z nich potem już jako studenci podejmują się stałej odpowiedzialności. Do działań woluntarystycznych byli wciągani jakby „mimochodem”. Dzisiaj jesteśmy dzięki wolontariuszom w pewien sposób „samowystarczalni” – mamy speców od sieci, administratorów, twórców zadań i wykładowców, osoby działające zarówno „w pierwszej linii” jak i na zapleczu. I jest tu miejsce praktycznie dla każdego. Przykładowo na zawodach dziewczęta są wprawdzie w mniejszości, ale świetnie sprawdzają się w innych aspektach pracy organizacyjnej jak opracowanie statystyk, artykuły, tłumaczenia, oprawa imprez oraz kontakty interpersonalne czego najlepszym przykładem była ubiegłoroczna Bałtycka Olimpiada Informatyczna.
Również na arenie międzynarodowej okazuje się, że wolontariat to polska specjalność. Narodzone z pasji działania „Monaru” Marka Kotańskiego, Fundacji Janiny Ochojskiej, czy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Owsiaka stawiają nas w czołówce. Niestety my Polacy mobilizujemy się na krótką metę, w obliczu zagrożenia lub w sytuacjach beznadziejnych, ale potem zapał szybko gaśnie.
GG: A skąd Pan osobiście czerpie motywację do działalności woluntarystycznej?
ML: Dla mnie osobiście najmocniej brzmi ewangeliczny nakaz: „darmo dostaliście, darmo dawajcie”.
GG: Zasada, która zapewne mogłaby stać się maksymą każdego wolontariusza.
PS: Już wkrótce na naszej stronie pełna lista wolontariuszy Stowarzyszenia TALENT.
Grzegorz Grochowski
