Po co komu matematyka?
Z Adamem Dzedzejem, nauczycielem matematyki, współpracującym ze Stowarzyszeniem Talent, rozmawia Michalina Krzak.
M.K: Przygotowuje Pan młodzież do Olimpiady Matematycznej.
A.D: Staram się. Na razie ze skromnym skutkiem. Ale mam nadzieję, że to służy również ogólnemu rozwojowi tych młodych ludzi.
M.K: Na czym polega taka olimpiada?
A.D: Uczniowie muszą rozwiązywać zadania na dowodzenie. Konkurs jest podzielony na trzy etapy. Pierwszy odbywa się w domu. Uczestnicy mają 3 miesiące na nadesłanie rozwiązań. Mogą konsultować się z kolegami i nauczycielami, zgłaszać wątpliwości. Drugi i trzeci etap to dwudniowe zawody. Każdego dnia uczniowie zmagają się przez 5 godzin z trzema zadaniami.
M.K: W jaki sposób przygotowuje Pan uczniów?
A.D: Głównie poprzez rozwiązywanie zadań. Oczywiście jest pewna baza teoretyczna. Kilkanaście, może kilkadziesiąt faktów, które trzeba poznać, żeby nie wymyślać teorii na zawodach(śmiech).
M.K: A jaki jest cel Olimpiady Matematycznej?
Przede wszystkim pokazanie matematyki. Nie takiej, jakiej uczymy się w szkole. Chodzi o to, żeby uświadomić, że matematyka to nie tylko powtarzanie czynności przedstawionych przez nauczyciela.
M.K: Do jakiej grupy wiekowej kierowane są te zawody?
A.D: Zasadniczo jest to olimpiada dla szkół ponadgimnazjalnych, ale zawsze znajduje się wśród laureatów grono młodszych uczniów, którzy mają naprawdę dobre wyniki. Oprócz tego od sześciu lat odbywa się Olimpiada Matematyczna Gimnazjalistów.
M.K: Po co komu matematyka? Wielu ludzi uważa, że matematyka nie jest im w życiu potrzebna.
A.D: Myślenie matematyczne i umiejętność abstrakcyjnego postrzegania są bardzo ważne w życiu. Pozwalają nam lepiej odnaleźć się w świecie. Z jednej strony ludzie zajmują się matematyką, bo jest piękna sama w sobie, a z drugiej ponieważ jest niezwykle użyteczna. Nawet jeśli się taka nie wydaje.
M.K: A konkretnie?
A.D: Jest mnóstwo przykładów. Codziennie jesteśmy bombardowani setkami informacji. Mnóstwo tam liczb i statystyk, czego przykładem są m.in. sondaże. Ktoś, kto nie ma umiejętności myślenia matematycznego rozumie te dane bardzo powierzchownie. Nie wie, jak są konstruowane, nie widzi drugiego dna.
M.K: Matematycy mają łatwiej w życiu?
A.D: Często matematycy są poszukiwani jako ekonomiści, czy ludzie, którzy szacują ryzyko. Albo informatycy.
M.K: Trzeba być najpierw dobrym matematykiem, żeby zostać dobrym informatykiem?
A.D: Jest liczna grupa ludzi, która odnosi sukces zarówno w matematyce, jak i z informatyce. Ale są też tacy, którzy specjalizują się w jednej z tych dziedzin.
M.K: Czyli warto uczyć się matematyki?
A.D: Dziennikarze często o to pytają. To jest pytanie z tezą. Niewiele osób odpowiedziałoby na nie przecząco. Oczywiście, że warto, tylko nie wszyscy to samo rozumieją pod hasłem „nauka matematyki”.
M.K: Więc czym jest nauka matematyki?
A.D: Nie chodzi o wiedzę encyklopedyczną i mechaniczne odtwarzanie regułek. Matematyka to nie tylko pochodne, całki i ułamki. Chodzi o umiejętność myślenia w sposób matematyczny. To bywa trudne, ale warto się uczyć wielu trudnych rzeczy. To jest wyzwanie. Po co uczyć się czegoś, co przychodzi nam łatwo? Wtedy nasz mózg się rozleniwia. Ważne, żeby nauczyć się rozumienia świata i zjawisk, a wtedy będziemy wiedzieć, gdzie znaleźć potrzebne fakty encyklopedyczne.
M.K: Więc mogę napisać, że matematyka jest w życiu bardzo ważna?
A.D: Jakiś matematyk od teorii liczb, którego nazwisko wyleciało mi z głowy, powiedział przed wojną: „Jak dobrze, że zajmuję się czymś, co nigdy nikomu się nie przyda”. Nie wiedział wtedy, jak bardzo się myli.
